NACZELNIK ZAJĘTY

Petent inicjujący grę przedstawia się telefonującemu do niego petentowi jako swój sekretarz i twierdzi, że nie może połączyć z sobą, ponieważ „naczelnik” jest zajęty. (Zamiast naczelnika w zależności od ambicji może również powiedzieć: „tajny radca dworu”, „ekscelencja”, „towarzysz dyrektor” itp.). Na argumenty telefonującego petenta, że sprawa jest pilna, niecierpiąca zwłoki, inicjujący zabawę petent odpowiada kontrargumentami, aż do momentu zawieszenia słuchawki przez telefonującego petenta lub przerwania rozmowy przez centralę telefoniczną. ZABAWA 4. „PODANIE” Inicjujący zabawę petent pisze na adres najstarszego na ławce petenta podanie z prośbą o jednodniowy urlop okolicznościowy, ponieważ mają przywieźć węgiel i musi zostać w domu. Jeśli podanie inicjujący zabawę petent napisze na wiele dni przed datą przywiezienia węgla, istnieje na ławce możliwość dodatkowych zabaw związanych z rozpatrywaniem podania, dodatkowymi wyjaśnieniami składanymi przez inicjującego zabawę petenta itp.

NIECZYNNA ŁAWKA

Na ławce w parku, którą codziennie o tej samej porze zajmują ci sami petenci, jeden z nich, przyszedłszy dziesięć minut wcześniej, wiesza przygotowany w domu na kawałku tektury kaligrafowany napis „Nieczynna”. Zaskoczeni tym faktem pozostali petenci, narzekając i gubiąc się w domysłach, dlaczego ławka jest nieczynna, spędzają miłe przedpołudnie zajmując zawsze pustą, podobnie jak ich ławka dziś, ławkę naprzeciw. ZABAWA 2. „KWAŚNY SERNIK” W kawiarni, pijąc jak co dzień małą kawę z kawałkiem sernika, petent inicjujący zabawę po ugryzieniu pierwszego kęsa stwierdza z oburzeniem, że sernik jest dziś kwaśny. Jeśli pozostali koledzy przy stoliku usiłują oponować, petent potęguje swoje oburzenie aż do chwili, kiedy wszyscy zgodnie stwierdzą, że sernik jest kwaśny. Im wcześniej uda się petentowi uzyskać aprobatę dla swojego twierdzenia, tym bogatsza jest potem dyskusja o szkodliwości kwaśnego sernika dla zdrowia przebiegu licznych schorzeń, jakie kwaśny sernik wywołuje.

Jak być petentem na rencie?

U schyłku każdego, najbardziej nawet burzliwego życia, przychodzi okres, kiedy człowiek niemal że zupełnie przestaje już być petentem. Regularnie odbierana od listonosza renta i raz na rok przedłużana legitymacja związkowa w niczym nie potrafią zastąpić. tych lat, kiedy czekało się godzinami w kolejce, aby coś załatwić, kiedy z wypiekami czytało się orzeczenia komisji odwoławczej lub kiedy układało się plan kolejnej batalii w pogoni za czymś konkretnym. Co prawda długie godziny snutych na ławce w parku wspomnień pozwalają nieraz powtórnie przeżyć dawne emocje, ale z upływem lat nie wszystko się już pamięta, a i dawne emocje tylko opowiadane nie są w stanie dorównać emocjom aktualnie przeżywanym. Aby chociaż częściowo zrekompensować petentom w podeszłym wieku dawnych wspomnień czar, proponujemy poniżej przykładowo kilka zabaw, jeśli nie w zupełności, to chociaż w części rekompensujących minione, pełne lata.

Jak nie być petentem?

Chcąc zaoszczędzić sobie — przynajmniej częściowo — pisania podań, stania w kolejce, wyrabiania protekcji, interweniowania, nerwowego oczekiwania na decyzję, itd. itd., petent wytrwale i konsekwentnie buduje grono oddanych sobie przyjaciół. Budując grono oddanych sobie przyjaciół, petent różnicuje ich na przyjaciół bliższych, czyli tzw. przyjaciół domu, z którymi spotyka się często, i przyjaciół dalszych, z którymi spotyka się tylko okazjonalnie. Budując grono oddanych sobie przyjaciół, petent postępuje w sposób elegancki taktowny. A więc nie wykorzystuje już pierwszej ich wizyty do wypicia z nimi bruderszaftu i zaproponowania im: „Bądźmy przyjaciółmi”, tylko odczekuje co najmniej trzy, cztery wizyty, aby dopiero za piątym razem w trakcie przyjacielskiej biesiady zaproponować spotkanie towarzystkie w szerszym gronie u siebie w domu, niedzielną wspólną plażę, wycieczkę na grzyby lub też wspólne odwiedzenie lokalu. Organizując takie spotkanie towarzyskie, petent z kolei zwraca uwagę na to, aby zaproszeni na nie przyjaciele dobrze się czuli w tym gronie, to znaczy, aby byli ludźmi mającymi sobie coś do powiedzenia, jednym słowem, aby ze  spotkania takiego mogli wynieść tylko jak najmilsze wspomnienia. Mając to wszystko na uwadze, petent nie buduje grona przyjaciół w sposób żywiołowy, tylko po głębokim namyśle, uwzględniając interesy całej rodziny, eliminując z góry z tego grona ludzi niepotrzebnych przypadkowych.

Jest tego fakt

Niemniej poprzez fakt nabycia samochodu petent bez niczyjej łaski wyzbywa się kompleksów i z mocą natychmiastową nabywa prawo nazywania siebie samo- chodżiarzem, a więc i prawo do czerpania wszelkich korzyści towarzyskich, jakie z faktu tego płyną.
Jeśli mimo długich starań nie udało się petentowi znaleźć właściwej kandydatki na żonę, drobne ogłoszenia oferują mu zawsze cały wachlarz różnorodnych kandydatek na żonę z kraju i z zagranicy, od zaraz. Decydując się na jedną z nich, zgodnie z własnymi upodobaniami, petent co prawda: 9 nie dowie się przed ślubem, że oprócz danych wyliczonych w anonsie matrymonialnym kandydatka dysponuje jeszcze pewną ilością innych danych, które z zupełnie zrozumiałych powodów postanowiła w tego typu ogłoszeniu zataić ® nie domyśli się po ślubie, poznając wszystkie te, zatajone przez kandydatkę dane, dlaczego nie zastanowił się nad nimi przed ślubem 9 nie zauważy w związku z tym, czego się dowie, gdzie miał rozum, zanim się tego wszystkiego dowiedział. Niemniej poprzez fakt ożenienia się petent nabywa natychmiastowe prawo do nazywania siebie człowiekiem żonatym, a więc i prawo do świadczenia usług przysparzania żonie wszelkich korzyści, jakie z faktu tego płyną. Jeśli mimo długich starań nie udało się „petentowi dokonać wymiany mieszkania, drobne ogłoszenia oferują mu zawsze cały wachlarz różnorodnych mieszkań do wymiany, od zaraz. Decydując się na wymianę zgodnie z własnymi upodobaniami, petent co prawda: nie dowie się przed przeprowadzką, dlaczego naprawdę obecny właściciel zdecydował się na wymianę ® nie domyśli się, o ile więcej niespodzianek w porównaniu ze starym szykuje mu nowe mieszkanie 9 nie zauważy wprowadzając się tego, dzięki czemu jego poprzednik wyprowadził się.

Jak korzystać z drobnych ogłoszeń w prasie?

Jeśli zawiedzie podanie, jeśli nie wypali ustosunkowany znajomy lub też inne, nieprzewidziane trudności rozwieją nadzieje petenta, nie traci on jeszcze otuchy. Zawsze, w każdej sytuacji pozostaje mu jeszcze ratunek .w drobnych ogłoszeniach prasowych. Być może — w sposób nie aż tak doskonały, jak petent by tego sobie życzył, być może — niezupełnie zaspokajając wszystkie ambicje w interesującej go dziedzinie, być może — nie bez poważnych nawet rozczarowań, niemniej drobne ogłoszenia w prasie zdolne są zaspokoić nawet najbardziej wybrednych petentów. Zawsze są pod ręką, pocieszają, satysfakcjonują, uwalniają od kompleksów. Pamiętając o tym petent nigdy nie zaniedbuje lektury drobnych ogłoszeń w prasie, a nie zaniedbując jej wyciąga z nich następujące korzyści: Jeśli mimo długich starań petent nie otrzymał prży- działu na nowy samochód marki krajowej, drobne ogłoszenia oferują mu zawsze cały wachlarz różnorodnych marek samochodów krajowych i zagranicznych, od zaraz. Decydując się na jedną z nich, zgodnie z własnymi możliwościami finansowymi, petent co prawda:  •, nie dowie się, że samochód przez niego kupiony miał okazję uczestniczyć już w kilku poważnych kraksach nie domyśli się, że licznik kilometrów został zatrzymany przed wTiełu laty, jeszcze przez pierwszego właściciela tego samochodu nie zauważy, że różne przemyślnie ukryte przeż producenta części wyrobione są już do ostateczności, dzięki czemu radość petenta z powodu faktu posiadania samochodu zbytnio się nie przeciągnie.

W trakcie załatwiania sprawy

Ilość i treść podziękowań niezupełnie wiąże się z losami załatwianej sprawy. Przed rozpoczęciem sprawy: petent pisze podziękowanie do osób, które udzieliły mu informacji, w jaki sposób daną sprawę należy załatwić. Ciepłotę podziękowań dyktuje petentowi nie ilość i jakość informacji, jakie od danej osoby otrzymał, ale stanowisko służbowe danej osoby. Im stanowisko jest wyższe, tym wyższa jest również ciepłota podziękowań. A więc, jeśli informacji udzielili odpowiedni referent i szef instytucji, petentowi nie przeszkadza, że są one zupełnie sprzeczne, tylko postępując zgodnie z informacjami referenta, najgoręcej dziękuje za udzielone informacje szefowi.  W trakcie załatwiania sprawy: winny dominować w pisarstwie petenta podziękowania „z góry”. Obdarza on nimi wszystkich uczestniczących w załatwianiu jego sprawy, i to zarówno tych, którzy popychają ją naprzód, jak i tych, którzy hamują jej bieg. Tego rodzaju rozrzutność w rozdawaniu podziękowań uzasadniona jest w pełni tym, że nigdy z góry nie można przewidzieć, co któremu z uczestniczących w załatwianiu sprawy akurat przyjdzie do głowy, obojętnie, w sensie popchnięcia naprzód lub też zatrzymania sprawy. Opieranie się na tak zwanych precedensach, że ten referent załatwia szybko, a ten marudzi, jest zgubne, ponieważ każdego referenta stać na zły dzień, w którym marudzi.

Jak posługiwać się słabą znajomością języka w kraju i za granicą?

Niekoniecznie człowiek musi od razu skończyć Oxford po to, aby w ciągu pięciodniowej delegacji służbowej do Anglii dowiedzieć się, którędy idzie się do Soho. Jeśli tylko petent nie zamierza zaangażować się jako pierwszy amant do Comedie Française, napisać naukowej pracy z dziedziny cybernetyki w języku Puszkina lub też zasłynąć jako współczesny prozaik hiszpański, na co dzień słaba znajomość języków obcyćh wcale nie stanowi żadnej przeszkody w porozumiewaniu się, i to zarówno wtedy, kiedy petent chce uchodzić za obcokrajowca we własnym kraju, jak i wtedy, kiedy za granicą jest tym obcokrajowcem rzeczywiście. Przekonać o tym potrafią łatwo petentów niżej podane przykłady konwersacyjne. JĘZYK: SŁABY WŁOSKI Sytuacja: Petent targuje się w rzymskim sklepie, kupując parę butów. Tekst: Santa Maria, Jezus Maria si- niorina, non posibile za una para, Santa Madonna, Pater noster. Fyfti, fyfti, stoi? Primo, sekundo, tercio, bene? (Pokazuje palcami 5000) i ore- mus. Amen? Sytuacja: Petent usiłuje coś zamówić w restauracji warszawskiej. Tekst: Panie czif! Panie czif! Panie czif! Chciałem coś sjeść ju nou sjeść, bo mam ogromny hanger, macie mo- sze kiełbasa z kapusta, krakowska kiełbasa taka z aromat, jak u nas w Milwoki?

Jak ulegać naciskom?

W walce o załatwienie jakiejkolwiek sprawy nigdy petent nie jest odosobniony. Jeśli to jest sprawa służbowa, naciska na niego szef, jeśli prywatna, rodzina. Zarówno szefa, jak i rodziny w zasadzie nie interesują szczegóły walki, niemniej chcąc zdobyć przeświadczenie, że coś się wokół sprawy dzieje, że petent trzyma rękę na pulsie, działa, walczy — domagają się, aby ich nieustannie pocieszano, uspokajano, zapewniano. Petent pozbawiony możliwości uzyskania szybkiego, a zwłaszcza pozytywnego rezultatu w prowadzonej przez siebie sprawie, koncentruje główną uwagę na właściwym pocieszaniu, aby chociaż w ten sposób umilić szefowi bądź rodzinie czas oczekiwania na rozstrzygnięcie jego usiłowań. W odróżnieniu od sprawy załatwianej przez petenta, która, jeśli w ogóle się rozwija, zazwyczaj rozwija się ospale, mało atrakcyjnie, nieefektownie, komunikaty wydawane przez niego, aby zdolne były usatysfakcjonować naciskających, cechować musi zwarta dramaturgia, stale wzrastające napięcie i mocne pointy. Aby więc w sposób w pełni satysfakcjonujący szefa lub rodzinę pocieszać i stopniować pocieszenia z placu boju, petent, ulegając naciskom, winien trzymać się następujących zasad:
1S — Vademecum petent«  dla dobra sprawy petent unika w komunikatach konkretnych nazwisk dla dobra sprawy petent unika w komunikatach konkretnych terminów dla dobra sprawy petent stopniuje pocieszenia w następujących terminach, używając następujących słów: w dziesiątym dniu od momentu podjęcia walki petent pociesza naciskającego słowami: „Już rozmawiałem, drobnostka”

Zastrzeżenie

W którym petent wyraża przekonanie, że jego historia zapewne nikogo nie zainteresuje, że nie ma w odróżnieniu od swoich poprzedników aż tak ciekawych rzeczy do opowiedzenia, że kiedy się tak głębiej zastanawia nad tym, co chce opowiedzieć, to coraz bardziej dochodzi do przekonania, że jest to właściwie sprawa z gruntu banalna itd. itd. Im więcej tego typu zastrzeżeń petent wypowie, tym mocniej rozpali on ciekawość słuchaczy. Wstęp: w którym petent ‚zobowiązany jest podkreślić, że sprawa zaczęła się najzupełniej niewinnie. Im mocniej nienawiść sprawy uda się petentowi uzasadnić, tym bardziej zostanie pogłębiona ciekawość słuchaczy. Rozwinięcie akcji: uzależnia petent ściśle od tego, komu spośród słuchających chce przede wszystkim zaimponować. W zależności od tego ofiarą w rozwijającej się akcji paść musi sam petent, bądź też urzędnicy, którzy zetknęli się z petentem. W tym drugim wypadku petent starannie przestrzega zasądy, aby urzędnicy, którzy przez niego zostali pognębieni, byli co najmniej jeden, a jeszcze lepiej o dwa stopnie służbowe wyżej od urzędników, którymi usiłowali zaimponować ludzie opowiadający przed petentem. Pointa: musi być zaskakująca, mocna i szokująca. tak, jeśli z toku opowieści na przykład wynika, że wszystkie siły sprzęgły się przeciwko petentowi, który starał się o przerobienie za własne pieniądze kąta strychu w dziewięciopiętrowym starym budynku na dalekim przedmieściu na mieszkanie bez wygód, zaskakującą, mocną i szokującą pointą jest komfortowa garsoniera, którą petent otrzymał w nowym budynku na pierwszym piętrze, w centrum miasta, za darmo. Jeśli z toku opowieści na przykład wynika, że petentowi groziło więzienie i ogromne odszkodowanie za spowodowanie wypadku samochodowego, pointą zaskakującą, moc ną i szokującą jest uwięzienie ofiary wypadku i wypłacenie przez nią ogromnego odszkodowania petentowi.